Synodontisy Tanganiki

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Synodontisy Tanganiki

Daniel M. Miłaczewski

 

 

Od kilku lat możemy z powodzeniem obserwować rosnące zainteresowanie pielęgnicowatymi z jeziora Tanganika. Są to, niekwestionowanie, bardzo piękne i ciekawe ryby. Zastanawialiście się jednak Państwo kiedykolwiek, czy tak wielkie i różnorodne jezioro jest zamieszkiwane przez ryby inne niż pielęgnice?

 

 

W tym krótkim artykule chciałbym przedstawić 7 gatunków sumów z rodziny Mochokidae zamieszkujących jezioro Tanganika. Ryby z tej rodziny spotykane w handlu (niestety za granicą, w Polsce sumy te to rzadkość) osiągają niewielkie rozmiary i absolutnie nie są agresywne, co za tym idzie mogą z powodzeniem stanowić piękne, wyjątkowe i ciekawe uzupełnienie każdego (odpowiednich rozmiarów) akwarium z tanganikańskimi pielęgnicami. Co więcej mają zupełnie odmienne niż najpopularniejsze ostatnio tropheusy, wymagania żywieniowe. Karmi się je różnym mięskiem* – nie będą więc podbierać jedzenia Państwa pielęgnicom. No tak, część z Państwa na pewno w tym momencie lekko się załamała ale nie ma co się martwić, synodontisy to sumy, a więc można karmić je nocą kiedy trofciaki pójdą już spać i nie najedzą się tak niepożądanego w ich diecie białka zwierzęcego. Osobiście karmie sumowate godzinę po zgaszeniu światła ale myślę, że pół godziny z powodzeniem wystarczy. Warto też zaznaczyć, że synodontisy to takie małe, żarłoczne, wodne prosiaki. Poza tym, że jedzą dużo – potrzebują w swej diecie także pokarmów roślinnych więc dobrze by było karmić je także różnopostaciową spiruliną – tak jak tropheusy, a także gotowaną marchewką, ogórkiem, kalafiorem, czy owocem kiwi (obranym ze skórki oczywiście). O sumach tych niewiele wiadomo, a na pewno wiadomo znacznie mniej niż o pielęgnicach, dlatego warto dokładnie obserwować co rybkom smakuje, a czego nie jedzą i poeksperymentować z żywieniem próbując dawać im wszystko (oczywiście w granicach rozsądku) co przyjdzie nam do głowy – mam tutaj na myśli zwłaszcza różnego rodzaju pokarmy roślinne, owoce i warzywa, a także wszelkie pokarmy pochodzenia zwierzęcego tak żywe, jak i mrożone. Wiemy przecież, ze urozmaicona dieta to podstawa zdrowia naszych podopiecznych.

 

Kolejną sprawą dotyczącą wszystkich bez wyjątku synodontisów jest dymorfizm płciowy. Poza tym, że dojrzałe płciowo samice są wyraźnie grubsze od samców istnieje jeszcze jedna różnica, która pozwala bezbłędnie odróżnić płeć posiadanych przez nas ryb.

Samce posiadają tuż za płetwami brzusznymi, mały, wyraźnie widoczny wyrostek, którego samice nie mają. Dokładnie można go obejrzeć wyjmując rybki z wody. Patrząc od głowy do ogona synodontisy mają dwa otwory „odbytowe”. Pierwszy – rzeczywiście odbytowy, drugi zaś służący do rozmnażania. U samców ten drugi otwór jest właśnie takim trójkątnym, lekko pręgowanym wyrostkiem u samic, nie różni się on wiele od pierwszego.

 

Wszystkie z 7 opisanych przeze mnie synodontisow to gatunki znane nauce, noszące swoje własne nazwy łacińskie. Rybki, które w nazwie mają człon sp. cff. to ryby nie opisane przez naukowców, a nazwy ich zostały im nadane przez hobbystów. Warto zauważyć, że co roku do handlu trafiają nowe gatunki giętkozębów, część z nich to czeskie hybrydy ale, niektóre to nowo odkryte gatunki. Zainteresowanie naukowców sumami jest niewielkie, stąd wielkie dziury i na pewno błędy w zaproponowanej przez akwarystów systematyce rodzaju Mochokidae. Chciałbym także poinformować Państwa, że na dzień dzisiejszy jest tyle nieopisanych synodontisów, że z powodzeniem można by stworzyć dla nich M-numerację, podobnie jak powstała L, czy C- numeracja dla zbrojników czy kirysków.

 

Zacznijmy może od najpopularniejszego i najbardziej sławnego giętkozęba z Tanganiki. Synodontis multipunctatus to rybka, o której przynajmniej część z Państwa mogła słyszeć ze względu na wyjątkowy sposób jego rozrodu. Ten piękny, kontrastowo ubarwiony sumik zamieszkuje północną i południową część jeziora, przy czym istnieje różnica w ubarwieniu obu form. Kształt ciała ryby jest łezkowaty. Duże, piękne oczy oraz białe wąsy to znak rozpoznawczy tego gatunku. Na brązowo-żółtym ciele widnieje wiele drobnych, ciemnych plamek. U formy południowej odstępy między plamkami są większe niż u formy zamieszkującej północną część jeziora. Rybka ta dorasta do 15cm długości, dojrzałość płciową uzyskuje w wieku 2-3 lat. Jak w przypadku wszystkich sumów bardzo ważny jest skład chemiczny wody. Ryby te są wrażliwe na nadmiar związków azotowych oraz związki miedzi w wodzie. Jak w przypadku pielęgnic z jeziora optimum temperatur mieści się w granicy 25- 26 C. Młode multipunctatusy przez pierwsze dwa miesiące życia rosną bardzo szybko osiągając około 5cm długości, potem tępo ich wzrostu drastycznie spada i po około 2 latach rybki osiągają 10cm długości i stają się gotowe do tarła. Jest to rybka bardzo ciekawska, spokojna i stadna dlatego zaleca się trzymanie 3 a najlepiej 5 osobnikow. Sposób rozrodu tych ryb to prawdziwy fenomen w podwodnym świecie – podrzucają one swoją ikrę rozmnażającym się pyszczakom. Do tej pory nie wiadomo dokładnie w jaki sposób sumy wiedzą, że pyszczaki przystąpiły do tarła w naturalnym środowisku – jezioro jest przecież ogromne. Są na ten temat dwie teorie:

- sumiki dzięki wąsom, bardzo czułej linii bocznej oraz aparatowi Weber’a (dzięki, któremu mogą także wydawać słyszalne dla nas dźwięki) słyszą niejako wydawane przez pielęgnice w czasie tarła dźwięki. Teoria ta jest o tyle ciekawe, że obala stare przysłowie „dzieci i ryby głosu nie mają”.

- sumiki są w stanie wyczuć w wodzie obecność plemników, bądź zapach ikry.

Osobiście bardziej wierzę w tę pierwszą teorię, między innymi dlatego, że dźwięk w wodzie roznosi się dużo szybciej niż zapach a natura jest wyjątkowo skuteczna.

Sposób rozrodu S. multipunctatus jest jeszcze o tyle ciekawy, że w grupie ryb istnieje interesująca hierarchia. Do rozrodu nigdy nie przystępują dwie pary na raz. To dominująca samica dopuszcza do siebie wybranego samca. Zainteresowanie sobą dwóch ryb można poznać po tym iż samiec pływa za samiczką. Gdy dominująca samica wyczuje tarło pyszczaków podpływa do złożonej przez pielęgnice ikry i zjada ją, w tym samym czasie samczyk wdzięczy się przed głową samiczki. Gdy ta złoży ikrę, samiec natychmiast polewa ja mleczem i obie rybki oddalają się. Dominująca samica jako jedyna posiada dojrzała ikrę. Co za tym idzie zaleca się trzymanie samców/samic w stosunku 3/2 tak żeby samiczka mogła wybrać z pośród kilku kandydatów na męża i żeby przypadkiem nie doszło do sytuacji, że dwie samiczki spróbują w tym samym czasie podejść do tarła gdyż mogłyby sobie nawzajem zjeść ikrę.

 

S. multipunctatus fot. by si dguppy

 

 

 

Kolejnym, bardzo popularnym na zachodzie gatunkiem giętkozęba z Tanganiki jest S. sp. cff. petricola „dwarf”. Nie wiadomo dokładnie, z której części jeziora pochodzi ta rybka – przez długi czas myślano nawet, że jest to kolejna z czeskich hybryd. Ostatnie doniesienia mówią jednak, że udało się złapać te ryby w naturze w wodach Burundi w północnej części jeziora. Sumiki te mają charakterystyczny dla synodontisów kształt ciała. Na kremowo-brązowym tle widnieją różnokształtne, spore, ciemne plamki. Bardzo pięknie przedstawia się wzór na płetwach tych ryb, gdzie jaskrawo biały kolor graniczy z czarnym, dodatkowo białe jak śnieg, aż opalizujące wąsiki dodają jeszcze większego uroku tym rybkom. Jest to naprawdę niewielki sumik – osiąga jedynie 10cm długości i podobnie jak poprzednio opisany gatunek najlepiej czuje się w większej grupie. Dojrzałość płciową rybki te uzyskują w wieku 2 lat, najbardziej odpowiada im temperatura 22- 25 C. Sumiki te od „najmłodszych lat” rosną niezwykle wolno. W środowisku naturalnym ryby te rozmnażają się w kamiennych grotach, w niewoli sumiki te z powodzeniem są rozmnażane. Hodowcy stosują bardzo ciekawy patent. Do miseczki plastikowej, czy glinianej wsypują szklane kulki do gry, na to stawiają odwróconą, glinianą doniczkę z wybitym otworem aby rybki mogły tam swobodnie wpłynąć. Dobrana parka składa ikrę nad kulkami. Ikra jest niezwykle maleńka i niemal zupełnie przeźroczysta co bardzo utrudnia jej zauważenie (dlatego prawdopodobnie przez długie lata nie udało się święcić żadnych sukcesów hodowlanych). Ziarenka ikry dostają się między kulki, gdzie są chronione przed łakomstwem mieszkańców akwarium.

 

S. sp. cff. petricola „dwarf” (w pionie) fot. by sidguppy

2x S. sp. cff. polli „white” (w poziomie)

Jako następny chciałem Państwu przedstawić gatunek Synodontis petricola. Podobnie jak poprzednik, rybki te pochodzą z Burundi. W handlu spotyka się jedynie ryby pochodzące z odłowu, gdyż jak dotąd rozmnożył je tylko jeden facet mieszkający w Niderlandach, od wielu lat zajmujący się hodowlą sumowatych, a na dodatek udało mu się odchować tylko 3 rybki. Jest on jednak dobrej myśli gdyż dorosłe cały czas przystępują do tarła, nie ma on jednak miejsca na kolejny zbiornik i stąd brak sukcesów w odchowie maluchów. Ryby te wyglądają praktycznie tak samo jak opisany wyżej gatunek z tym, że osiągają 15cm długości a pokrywające ciało plamki są nieco drobniejsze, o regularniejszych kształtach przez co ryby sprawiają wrażenie jakby bardziej „zakropkowanych” w porównaniu do S. sp. cff. petricola „dwarf”. Przy próbie rozrodu można z powodzeniem użyć patentu wspomnianego przy poprzednim gatunku. Sumiki te poruszają się w bardzo ciekawy sposób przypominający nieco wężowe ruchy gadów.

 

S. petricola fot. by sidguppy

 

 

Kolejny gatunek to jeszcze jedna wariacja S. petricola. S. sp. cff. petricola „Giant” to najrzadziej jak dotąd spotykany w handlu sumik ze wszystkich S. petricola. Wyglądem przypomina bardzo poprzedni gatunek, osiąga jednak jeszcze większe rozmiary. Skąd pochodzi, jak duży dokładnie rośnie – na razie nie wiadomo.

 

S. sp. cff. petricola „Giant” fot. by sidguppy

 

 

 

 

S. polli to kolejny wąsaty mieszkaniec Tanganiki z rodziny Mochokidae. Pochodzi z północno-zachodniej części jeziora z wód Republiki Kongo. Dorosłe ryby osiągają około 10cm długości, są czekoladowo brązowe i podobnie jak opisani wcześniej kuzyni także nakrapiani ciemnymi, drobnymi plamkami. Charakterystyczny dla synodontisów z Tanganiki biało-czarny rysunek na płetwach u tych rybek z wiekiem staje się mniej wyraźny, kolory mniej kontrastowe. Wąsiki tych sumików nie są tak długie jak u pozostałych giętkozębów, a otwory gębowe nieco szersze. Sumiki te są jak większość sumów z Tanganiki bardzo łagodne. Nie ma konieczności trzymania tych rybek w jakiś większych grupach, jeżeli jednak zdecydujemy się na zakup większej ich liczby warto pamiętać, że w początkowym okresie zasiedlania akwarium – rybki, zwłaszcza samce będą ze sobą walczyć (walki są bardzo widowiskowe, często podczas ich trwania rybki wydają charakterystyczne, skrzekliwe dzwięki), aż powstanie ściśle określona hierarchia. W przeciwieństwie do pozostałych giętkozębów z Tanganiki ryby te nie będą przyjmować warzyw jako pokarmu, chociaż spirulinę jedzą bez problemów. Rybki te mają dość dużą tolerancję jeśli idzie o temperaturę wody, dobrze będą się czuły w wodzie o temp. 23-29 stopni. Nie wiadomo po jakim czasie rybki stają się gotowe do rozrodu, gdyż w niewoli nie udało się jeszcze doprowadzić tych ryb do tarła.

 

S. polli fot. by sidguppy

 

 

 

Kolejnym gatunkiem sumowatych z Tanganiki jest S. sp. cff. polli „white”. Rybka ta wygląda prawie zupełnie identycznie jak S. petricola (tak nie pomyliłem się, sum ten nie jest – jakby to mogła sugerować nazwa - podobny do S. polli).W naturze ryby te są łapane w wodach Zambii. W zależności od rozmiaru S. sp. cff. polli „white” można pomylić z S. petricola „dwarf”, gdy trochę podrośnie z S. petricola – jest też bardzo podobny do S. multipunctatus. Generalnie najłatwiejszą do wyłapania różnicą jest wielkość otworu gębowego, który u S. sp. cff. polli „white” jest szerszy niż u reszty synodontisów – podobnie jak u S. polli. Rybka ta ma żółte do jasnobrązowego ciało, nakrapiane nieregularnymi plamami, których liczba też jest cechą osobniczą – zatem w obrębie jednego gatunku występują ryby naprawdę przeróżnie ubarwione – stąd tak wiele trudności w dokładnym sklasyfikowaniu ryb z tego gatunku. Sumik ten nie ma jakiś specjalnych wymagań jeśli idzie o temperaturę wody (temp. około 25 stopni służyć jej będzie idealnie). Jak wiadomo rozmnaża się w akwarium składając ikrę zarówno w jaskiniach jak i na otwartej przestrzeni.

 

S. sp. cff. polli „white” (dorosły) fot. by sidguppy

 

 

 

S. sp. cff. polli „white”  fot. by sidguppy

 

 

 

Przedostatnią rybką, którą chciałbym Państwu przedstawić w tym krótkim artykule jest S. dhonti – rybka niezwykle rzadko spotykana w handlu. Na szarobrązowym ciele posiada wiele drobnych, prawie czarnych plamek, które na głowie ryby są jeszcze drobniejsze. Charakterystyczną cechą tych ryb jest pysk, który jest tak szczególnie zbudowany, że jeżeli już raz zobaczy się tą rybę, nie sposób pomylić jej z innym synodontisem z Tanganiki, na jego charakterystyczny wygląd składa się także ogólny kształt ciała sumika. (zobaczą go sobie Państwo na zdjęciu niżej – nie sposób go opisać słownie). Sumy te dorastają do około 15cm długości. Pokarm i ogólne warunki powinny być identyczne jak dla reszty tanganikańskich gietkozębów. Nie udało się jak dotąd rozmnożyć tych ryb w niewoli.

 

 

 

S. dhonti i 5x S. multipunctatus   fot. by sidguppy

 

 

 

Ostatnim gatunkiem, którego opis chciałbym Państwu przedstawić jest S. granulosus. Sum, który jest zupełnie inny od pozostałych przedstawicieli rodzaju Mochokidae zamieszkujących Tanganikę. Dlaczego inny? Poza typowym dla tanganikańskich synodontisów ubarwieniem płetw, różni go kolor ciała oraz wielkość i ilość kropek. S. granulosus na brązowym ciele posiada niewielką liczbę maleńkich, czarnych kropek, które wraz z wiekiem ryby zanikają prawie całkowicie (za młodu rybki są całkiem pstrokate, gdy stają się dorosłe ich ciało staje się prawie jednolicie brązowe – podobną zmianę ubarwienia można obserwować u dużych gatunków synodontisów rzecznych). W przeciwieństwie do pozostałych synodontisów S. granulosus to samotnik, prowadzący wędrowny tryb życia (podczas gdy jego kuzyni prowadzą raczej osiadły tryb życia zamieszkując litoral skalny). Dorasta do 25cm długości i w małych akwariach staje się bardzo agresywny (minimum proponowane dla jednej ryby to 250 litrów wody – warto tej rybie zapewnić jednak możliwie jak najwięcej przestrzeni do pływania, gdyż po prostu kocha to robić). Jego dość duże wymagania co do przestrzeni życiowej (jeżeli chcemy trzymać grupę tych ryb musimy zaopatrzyć się w naprawdę wielki zbiornik) rekompensuje niepowtarzalny urok i wyjątkowe ubarwienie oraz fakt iż jest to ryba bardzo inteligentna, która po zaaklimatyzowaniu się w akwarium bardzo szybko nauczy się rozpoznawać właściciela i będzie w niebo wzięta kiedy ten zechce ją pogłaskać. Co do rozrodu S. granulosus w niewoli niestety nie wiadomo nic, głównym powodem tego stanu rzeczy jest prawdopodobnie jego ogromna cena i niedostępność na rynku (ze względu na trudny połów – ryby te łapane są raczej przypadkowo podczas odłowu pielęgnic na otwartych wodach i to też tylko pojedyncze sztuki). Na pewno trzeba by dysponować akwarium o pojemności min. 1000 litrówi kilkoma osobnikami każdej płci. Rybki przyjmują po aklimatyzacji każdy pokarm i najlepiej czują się w temperaturze około 26 stopni.

 

S. granulosus fot. by sidguppy

 

 

Mam nadzieję, że ten krótki zarys każdego ze spotykanych w handlu synodontisów z Tanganiki zachęci Państwa do zakupu tych przepięknych i ciekawych rybek. Bardzo dużo ludzi posiada akwaria z pielęgnicami Tanganiki ale niestety TYLKO z nimi. Tanganika to nie tylko pielęgnice i każdy kto chciałby mieć „biotopowe” akwarium z kawałkiem Tanganiki powinien wziąć to pod uwagę. Jeżeli artykuł ten wzbudzi Państwa zainteresowanie z wielką chęcią przedstawię opisy innych gatunków sumowatych zamieszkujących dna Tanganiki, a jest o czym pisać np. jeden z sumików nosi ikrę w pysku – podobnie jak pielęgnice.

Daniel M. Miłaczewski .

 

 

 

Dziękuję serdecznie sidguppy’iemu (Alexowi) za udostępnienie cudnych fotek i nieocenione rady podczas powstawania tego artykułu.

Dziękuję tez Panu Tomkowi – właścicielowi sklepu „Baks” na Racławickich w Lublinie za cierpliwość w oczekiwaniu na stronę, nad którą prace trochę się przeciągnęły ze względu na powyższy artykuł :).

Dziękuję także firmie „Perła - browary lubelskie” za wyrób najcudniejszego piwa pod słońcem, bez którego byłoby mi niezwykle ciężko napisać ten artykuł.